#sobotazescorpio – Nieudane misje kosmiczne: porażki czy wartościowe lekcje?

Kiedy myślimy o misjach kosmicznych, zazwyczaj pamiętamy o sukcesach. Misja Apollo 11, wyniesienie na orbitę Teleskopu Hubble’a czy podróż sondy Voyager 1 to tylko kilka z kosmicznych sukcesów. Można łatwo zapomnieć, że kosmos bywa dość trudny, a misje nie bez powodu kosztują wiele milionów czy miliardów dolarów. Dlaczego się nie udają? Powodów może być mnóstwo i dzisiaj przedstawimy Wam kilka z nich.

Kilka nieudanych misji

Pierwsza próba wysłania w kierunku Marsa sondy kosmicznej miała miejsce w latach 60., w ramach sowieckiego programu Mars M1. Pierwsza sonda, Marsnik 1, została zniszczona już podczas startu. Natomiast misja drugiej, Marsnik 2, nie powiodła się z powodu nieprawidłowego działania trzeciego stopnia rakiety. Zbyt niski ciąg uniemożliwił sondzie dotarcie na orbitę Ziemi.

Wśród kolejnych nieudanych misji warto wspomnieć sondę Mars Observer, wysłaną w 1992 roku przez NASA. Celem misji było zbadanie powierzchni Marsa, jego atmosfery oraz pola magnetycznego. Niestety, kontakt z sondą został utracony po prawie roku od wystrzelenia, kilka dni przed planowanym wejściem na orbitę planety.

Mars Observer

Rozpoczętą w 2003 roku misję Mars Express Europejskiej Agencji Kosmicznej również można uznać częściowo za porażkę. Misja składała się z dwóch części – orbitera Mars Express Orbiter oraz lądownika Beagle 2. Tym razem problemem nie był start czy lot. Podczas fazy lądowania utracono bezpowrotnie kontakt z lądownikiem. Dopiero w 2015 roku udało się ustalić, jaki los prawdopodobnie spotkał lądownik. Dzięki zdjęciom uzyskanym przez Mars Reconnaissance Orbiter dowiedzieliśmy się, że Beagle 2 wylądował, jednak otworzyły się jedynie trzy z czterech paneli słonecznych lądownika. Feralny panel zasłaniał anteny, co spowodowało problem z łącznością.

Czy w kosmosie żyje Wielki Galaktyczny Ghul?

Niepowodzenie wielu misji zmierzających w kierunku Marsa próbowano również wyjaśnić w bardziej zabawny sposób. W 1965 roku John Casani, inżynier pracujący w Jet Propulsion Laboratory (JPL) wspomniał podczas wywiadu o Wielkim Galaktycznym Ghulu (The Great Galactic Ghoul). Rzekomo Ghul miałby być przyczyną utraty komunikacji z sondami, lądownikami czy łazikami wysłanymi z Ziemi, które zbliżyły się do Marsa.

Na całe szczęście podczas zawodów z serii Rover Challenge, na które jeździmy z naszym łazikiem Scorpio, nie musimy mierzyć się z Galaktycznymi Ghulami. Naszymi przeciwnikami są bardziej przyziemne sprawy takie jak ukształtowanie terenu, pogoda czy problemy techniczne. 😊